poniedziałek, 23 marca 2026

27 Marca 1945-wielka ucieczka z Obozu specjalnego NKWD w Skrobowie

 


📱

 27 MARCA: DZIEŃ, W KTÓRYM MUR PĘKŁ. 🛡️

Zamurowane drzwi, jedna warstwa cegieł i 48 serc bijących w rytm wolności. Czy wiecie, co wydarzyło się dokładnie 81 lat temu w Skrobowie?

To nie był zwykły marzec. W dawnym folwarku, zamienionym przez NKWD w Obóz Specjalny nr 10, więziono blisko 500 żołnierzy AK, BCh i NSZ. Wśród nich był Adam Romański. Wiedzieli jedno: albo ucieczka, albo wywózka w głąb ZSRR, z której się nie wraca.

Wykorzystali słabość oprawców. Prowizorycznie zamurowane przejście w celi nr 1 stało się bramą do wolności. W ciszy, cegła po cegle, rozebrali ścianę i ruszyli w nieznane, obezwładniając wartowników.

Dziś, spacerując po Skrobowie, pamiętajmy o tych 48 bohaterach. To oni udowodnili, że nie ma muru, którego nie przebije pragnienie wolności.

#Skrobów1945 #HistoriaLubartowa #ŻołnierzeWyklęci #Pamiętamy #UcieczkaZeSkrobowa


💻 

„To nie był zwykły marsz. To był bieg o życie. Posłuchaj świadectwa ze Skrobowa.”

Wstęp : „27 marca 1945 roku. Lubartów jeszcze nie ochłonął po przejściu frontu, a kilka kilometrów dalej, w Skrobowie, działało już NKWD. Jan Kowalski był jednym z tych, którzy nie zamierzali czekać na wyrok. Przeczytaj jego słowa, ale przede wszystkim – usłysz jego głos.”




(kliknij w obraz)

<audio controls src="LINK_DO_TWOJEGO_PLIKU_MP3"></audio>




Obóz NKWD w 
Skrobowie pod Lubartowem jest jednym z najważniejszych punktów na mapie „Wyklętych”. To tam Sowieci więzili żołnierzy 27. WDP AK, którzy chcieli walczyć o wolną Polskę, a zostali potraktowani jak wrogowie. Wielu z nich stamtąd trafiło wprost do łagrów w głębi ZSRR.

Tajemnica celi nr 1. Jak 48 więźniów oszukało system NKWD w Skrobowie.

Marzec 1945 roku w Skrobowie pachniał nie tylko wiosną, ale przede wszystkim strachem i determinacją. Obóz Specjalny nr 10, zarządzany przez sowieckie służby, pękał w szwach. Ponad 500 elitarnych żołnierzy polskiego podziemia czekało na wyroki.

Dzięki zachowanym dokumentom IPN wiemy dziś dokładnie, jak wyglądały kulisy jednej z najbardziej brawurowych ucieczek tamtego okresu. Kluczem do sukcesu nie były skomplikowane tunele, lecz... błąd budowlany.

Zamurowana nadzieja

W celi nr 1 znajdowały się drzwi, które administracja obozu uznała za zbędne. Zamiast solidnego muru, otwór zasłonięto pojedynczą warstwą cegieł. To właśnie ten "prowizoryczny remont" stał się szansą dla grupy, w której skład wchodził m.in. Adam Romański.

27 marca – Godzina zero

Podczas zmiany warty, gdy uwaga strażników była osłabiona, więźniowie przystąpili do działania. Bez ciężkich narzędzi, niemal gołymi rękami, rozebrali ściankę. 48 ludzi przedostało się na korytarz, a stamtąd prosto do wyjścia głównego. Zaskoczenie było całkowite.

Dziś, tworząc cyfrowy szlak pamięci w Skrobowie, chcemy, aby ta historia nie była tylko suchą datą w podręczniku. Chcemy, abyście stanęli przed tą samą bramą i poczuli to, co oni tamtego marcowego ranka.


📜📱🚩


https://ipn.gov.pl/pl/historia-z-ipn/162040,


Obóz Specjalny w Skrobowie utworzono rozkazem Michała Roli-Żymierskiego (jako Naczelnego Dowódcy Wojska Polskiego) z dnia 8 listopada 1944 r. Pozostawał on pod nadzorem Zarządu Informacji Naczelnego Dowództwa WP, a trafiać do niego mieli żołnierze 2. Armii WP wykazujący

„nielojalność w odniesieniu do Krajowej Rady Narodowej, Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, Naczelnego Dowództwa Wojska Polskiego i innych kierowniczych organów władzy cywilnej i wojskowej odrodzonego Państwa Polskiego”.

„Specobóz” zlokalizowano w miejscu istniejącego wcześniej w Skrobowie niemieckiego obozu dla sowieckich jeńców wojennych. Faktycznie w obozie internowani zostali przede wszystkim żołnierze Armii Krajowej, którzy do 2. Armii WP trafili po rozbrojeniu ich jednostek przez wkraczającą na Lubelszczyznę Armię Czerwoną. Przeznaczonych do internowania typowano na podstawie doniesień agenturalnych Informacji Wojskowej. W grupie 480 więźniów znaleźli się zarówno oficerowie, podoficerowie, jak i szeregowcy.

Ucieczka

Wiosną 1945 r., w związku z intensyfikacją działań NKWD wobec Armii Krajowej (na przełomie 1944 i 1945 r. aresztowania dotknęły dowództwo Okręgu Lubelskiego AK) oraz nasilającymi się pogłoskami o planowanej wywózce więźniów, część internowanych podjęła decyzję o ucieczce. Przygotowania do niej trwały prawdopodobnie od połowy marca. Ustalono obsadę i uzbrojenie poszczególnych posterunków, w plany przedsięwzięcia wtajemniczono część więźniów. Zbiorową ucieczkę zainicjować miała grupa więźniów wykonujących prace gospodarcze na terenie obozu. Po obezwładnieniu strażników, przejęciu broni i zniszczeniu dokumentacji obozowej uwolnieni mieli zostać wszyscy internowani.

27 marca do różnych prac gospodarczych na terenie obozu wyznaczono 78 więźniów. Około godziny 11.00 dwie grupy pracujących obezwładniły pilnujących ich wartowników i odebrały im broń. Uzbrojeni uciekinierzy zaatakowali kolejnych wartowników, a następnie budynek koszar, skąd zabrali pewną ilość broni, po czym uderzyli na wartownię. Po krótkiej wymianie ognia, 48 internowanych przedarło się do bramy obozowej i zbiegło. Niestety, pozostali więźniowie, nie wierząc w powodzenie przedsięwzięcia, nie dołączyli do uciekających.

Ogólna panika strażników?

Z raportu komendanta obozu majora Kałasznikowa wynika, że akcja zaskoczyła załogę, chociaż sam komendant twierdził, że podjął wszelkie środki ostrożności i wzmocnił warty. Obrona była dość chaotyczna i

„zatrzymać internowanych u bramy nie udało się z powodu ogólnej paniki oficerów, podoficerów i szeregowych Samodzielnego Batalionu Ochrony”.

(Z raportu wynika zresztą, że bohaterski opór uciekinierom stawił wyłącznie… komendant Kałasznikow).

Pościg, śledztwo, wyroki

W celu ujęcia zbiegów zorganizowano dwustuosobową grupę żołnierzy Batalionu Ochrony. W ręce obławy wpadło kilku uciekinierów, którzy zostali na miejscu zastrzeleni. Jednakże większość zbiegów przedarła się do Lasu Parczewskiego i nawiązała kontakt z operującym w tym rejonie oddziałem Mariana Bernaciaka ps. „Orlik”. W oddziale „Orlika” walczyli do 1947 r. jako odrębny pluton.

Tymczasem w obozie przeprowadzono drobiazgowe śledztwo. W jego wyniku aresztowano 14 osób. Wśród aresztowanych znalazł się ppłk Edward Pisula, oficer II RP, szef Kedywu Okręgu Tarnopolskiego Armii Krajowej, pełniący funkcję starszego obozu, od początku zresztą przeciwny planowi ucieczki. Wszyscy aresztowani oskarżeni zostali o pomoc w przygotowaniu ucieczki i zatajenie informacji o planach zbiegów.

Śledztwo trwało wiele tygodni i było niezwykle brutalne. Wyrok Wojskowego Sądu Okręgowego w Warszawie zapadł 9 czerwca 1945 r. – pięciu oskarżonych skazano na karę śmierci, pozostałych na karę więzienia od 3 do 10 lat. Ostatecznie Rola-Żymierski skorzystał z prawa łaski i kary śmierci zamieniono na 10 lat więzienia. Decyzję o pozostaniu w Skrobowie życiem przypłacił ppłk Edward Pisula (skazany na 3 lata więzienia), który w wyniku brutalnego śledztwa zmarł w lipcu 1945 r. w warszawskim więzieniu „Toledo” na Pradze.

Deportacja pozostałych w obozie

Ucieczka więźniów przyspieszyła decyzję o deportacji pozostałych internowanych. W informacji specjalnej z dnia 11 kwietnia 1945 r. płk Kożuszko, szef Głównego Zarządu Informacji Wojskowej WP pisał do Roli-Żymierskiego:

„W związku z powstałem nadzwyczajnem położeniem w obozie internowanych, aktywizacją «A.K.» w powiecie Lubelskim i nie bardzo pewną ochroną, proszę o Wasze zezwolenie na wywóz internowanych z terenów Rzeczypospolitej, jako możliwą bazę »A.K.«”.

Życzeniu Kożuszki stało się zadość – 354 więźniów pozostających w Skrobowie wywieziono w głąb ZSRS.